Pychotki

Uwielbiam zdrowe jedzenie: warzywa, pełne zboża, strączki, owoce. Zazwyczaj unikam cukru i nabiału, ale czasami tęsknię za smakami dzieciństwa.
Dzisiaj jedliśmy smakowite posiłki. Czasami, kiedy lodówka jest prawie pusta, można zajrzeć do szafek w poszukiwaniu skarbów.
Na śniadanie jedliśmy kaszę jaglaną z sosem sojowym (mój mąż zazwyczaj jada płatki z mlekiem). Na drugie śniadanie francuskie tosty (dzieci), na obiad ziemniaki z koperkiem, groszek i ciecierzyca, a na deser drożdżówki z serem. Znalazłam przepis na blogu:

http://mojewypieki.blox.pl/2009/05/Drozdzowki-z-serem-przepis-II.html

Oto przepis skopiowany ze bloga mojewypieki.blox.pl:

Składniki na ciasto (około 15 drożdżówek):

  • 500 g mąki pszennej
  • 21 g suchych drożdży lub 42 g świeżych (według mnie można dać mniej)
  • 20 g miodu
  • 2 jajka
  • 250 g mleka
  • 7 g soli
  • 75 g miękkiego masła

Składniki na masę serową:

  • 4 łyżki miękkiego masła
  • pół szklanki cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 400 g sera twarogowego
  • starta skórka z cytryny, jeśli lubicie

Wymieszać mleko, miód i jajko. Dodać mąkę wymieszaną z drożdżami (ze świeżymi wcześniej zrobić rozczyn), miękkie masło i sól. Wyrobić gładkie ciasto. Pozostawić w ciepłym miejscu, przykryte, do podwojenia objętości.

W międzyczasie przygotować nadzienie serowe, łącząc i ucierając dokładnie wszystkie składniki.

Po tym czasie z ciasta formować bułeczki (kule, jak na zwykłe bułeczki) masy około 50 – 60 g każda. Odłożyć w ciepłe miejsce na 20 – 30 minut do napuszenia. Używając szklanki z niedużym dnem zrobić w każdej bułeczce mocne wgłębienie, nałożyć do niego nadzienia serowego, ciasto posmarować dla połysku rozbełtanym jajkiem.

Piec około 10 minut w temperaturze 240ºC.

Zdjęcie zrobione, bułeczki w większości pożarte. Fota później.

Reklamy

Zapracowana

Dzisiaj są imieniny mojego męża – wyjątkowy dzień. Ugotowałam leniwe. Kuchnia wygląda jak po huraganie. Mam dużo pracy: gotowanie, sprzątanie, pranie.

Lubię wieczory, kiedy wszystko jest zrobione. Mogę oglądać „Zagubionych” – żartuję, że jestem od nich uzależniona, szyć na maszynie, czytać, robić kartki, robić coś z masy plastycznej itp. Zanim jednak zrobię coś dla siebie, muszę posprzątać w domu. No nic, czas brać się do roboty.

Tytułem wstępu

Witajcie. Moim założeniem było pisanie po angielsku z racji miejsca zamieszkania (część moich znajomych nie zna polskiego). Pomyślałam jednak, że może zajrzy tu ktoś, kto nie posługuje się tym językiem i wyszło, że będzie dwujęzycznie. Dla mnie to niezłe ćwiczenie i spory wysiłek, bo nadal potrzebuję korzystać ze słownika. Gramatycznie też różnie bywa, mam więc nadzieję na wyrozumiałość czytaczy. Nie obrażę się również, jeśli ktoś zechcę poprawić moje błędy (których mam nadzieję będzie coraz mniej).