Uff jak gorąco, puff jak gorąco…

Pogoda zwariowała. Jeszcze wczoraj myślałam, że jest naprawdę gorąco, ale kiedy dzisiaj spojrzałam na termometr i zobaczyłam, że jest 110.6 F (dobrze ponad 40 stopni, nie pamiętam ile w C), pomyślałam, że źle widzę.
Pomijając zbyt gorącą pogodę, mieliśmy naprawdę fajny dzień (klimatyzacja właśnie nabija rachunek ;-)). Spędziliśmy miło czas z przyjaciółmi. Rano zebrałam troszkę strąków groszku, podlałam rośliny i ogarnęłam chałupę. Potem zaś jedliśmy pyszny obiadek (znowu miałam okazję jeść pysznie przyrządzoną ciecierzycę :-))
Nie do uwierzenia jak ludzie się zmieniają. Pamiętam czasy „przed dziećmi”. Nie wyobrażałam sobie życia w domu, posiadaniu ogródka i hodowania w nim warzyw i ziół. Uwielbiałam miejskie mieszkania, ogromne miasta i wszystko co się z nimi łączy.
Teraz…jestem szczęśliwa wcinając własną natkę pietruszki i dlatego, że nie mieszkam w centru miasta.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s