Ghee – masło klarowane

Masło klarowane jest produktem pozbawionym pochodzących z mleka substancji stałych. Wykazuje właściwości lecznicze (niespotykane wśród innych tłuszczów nasyconych) i ma bardzo długi okres przydatności do spożycia. Klarowane masło równoważy gospodarkę hormonalną, przyśpiesza gojenie się ran i żołądkowo-jelitowych stanów zapalnych, takich jak owrzodzenia czy zapalenia okrężnicy. Często polecany pacjentom z nietolerancją laktozy. Według Ajurwedy, to także najlepszy tłuszcz do gotowania. Doktor Rudolf Ballentine uważa, że klarowane masło, zawierające kwas masłowy, wykazuje właściwości przeciwwirusowe i przeciwnowotworowe (kwas ten podnosi w organizmie poziom interferonu- naturalnej substancji przeciwwirusowej). Do przygotowania ghee, najlepiej użyć masła powstałego z czystego, ekologicznego mleka, ponieważ w tłuszczu masła magazynują się pozostałości pestycydów zawartych w karmie dla krów). Moje ghee, niestety zrobiłam ze zwykłego masła. Polecam tak czy owak, bo i tak uważam, że lepsze niż rafinowane oleje, albo nieklarowane masło do smażenia. Nie dymi się, ma ładny zapach (świezo zrobione ghee ma ładny, lekko orzechowy zapach).

W garnku podgrzej masło (na ogół robię z 900 g – na dłużej starcza), doprowadź do wrzenia, następnie zmniejsz ogień. Masło ma lekko bulgotać. Po jakimś czasie na powierzchni zacznie zgromadzić się piana. Mądre książki mówią, żeby ją zbierać, ja za radą mojej hinduskiej przyjaciółki tego nie robię (bo przy okazji na łyżeczkę nabieram za dużo masła). Po jakimś czasie większość szumowin opadnie na dno garnka. Kiedy masło przestanie bulgotać (czasem delikatnie zamieszam suchą!!! łyżką), wyłączam grzanie (mam kuchenkę elektryczną) i czekam aż trochę przestygnie. Następnie przelewam korzystając z gęstego sitka i gazy do czystego i suchego słoika (ważne aby słoik był suchy, inaczej może pojawić się pleśń). Kiedy całkowicie ostygnie, zakręcam słoik. Kiedy zrobię dwa słoiki na ogół jeden trzymam w lodówce, drugi na blacie kuchennym. Obecnie moje ghee (całe wlane do dużego słoja) stoi w temperaturze pokojowej i ma się dobrze.

Uwaga: smaczne, łatwo przedawkować i tyłek rośnie;-)

Reklamy

Książka

Tym razem pokażę Wam książkę niezwykłą, bo stworzoną ręcznie przez moją córkę Julię i jej przyjaciółkę Joelle. Obie dziewczynki są autorkami tekstu, natomiast autorką ilustracji jest moja córeczka. Książka została przekazana w darze szkolnej bibliotece, otrzymała pieczątkę, numerek i można ją wypożyczać 🙂

Tematyka: owady

Pierwszy dzień roku szkolnego

Wiem, wiem. Kończy się wrzesień, a ja tu wyskakuję jak filip z konopi. Wychodzę jednak z założenia, że lepiej późno niż wcale. Moje dzieciaki lubią ich szkołę, słusznie zresztą. W zeszłym roku przyznano naszej szkole nagrodę, byliśmy najlepsi w dystrykcie. Pani dyrektor poleciała po odbiór aż do stolicy (nie byle co, 5 godzin lotu).

Trzecioklasistka

Pierwszak

Dumny i szczęśliwy

Proso

Proso jest jednym z najstarszych i najzdrowszych zbóż. Pochodzi z Azji, w której było uprawiane już 7000 lat temu.

Jak pisze Paul Pitchford w swojej książce „Odżywianie dla zdrowia”:

„Właściwości lecznicze:

Natura termiczna ochładzająca; smak słodki i słony, działanie moczopędne, wzmacnia nerki, wpływa korzystnie na żołądek i  śledzionę – trzustkę; odbudowuje płyny Yin; nawilża suchość; działa alkalizująco – równoważy nadkwasotę, odświeża oddech poprzez wstrzymywanie rozwoju bakterii w ustach; charakteryzuje się wysokim poziomem aminokwasów; jest również bogate w krzem; zapobiega poronieniom; działa przeciwgrzybiczo – jest jednym z najlepszych zbóż dla cierpiących na drożdżycę (zakażenie Candida albicans).

Pomocne także podczas biegunki (uprażone przed gotowaniem), przy wymiotach (zupa lub kleik congee z kaszy jaglanej), przy niestrawności czy cukrzycy. Łagodzi poranne mdłości – jedzone regularnie w postaci zupy lub kleiku z kaszy jaglanej. Proso, z którego wytwarza się kaszę jaglaną, znane jest jako „królowa zbóż”.

Ze względu na alkaliczną naturę proso często gotuję się bez soli lub tylko z jej odrobiną. Kiełki prosa mogą być stosowane w zastoju trawienia spowodowane niestrawioną skrobią i w celu uregulowania laktacji. Wykorzystuje się je również w podobnych przypadkach co kiełki ryżowe.

Uwaga: Prosa nie zaleca się osobom z oznakami poważnego osłabienia funkcji trawiennych, takimi jak wodnisty stolec.

Gotowane proso:

  • 1 filiżanka kaszy jaglanej, namoczonej
  • 3 filiżanki wody
  • kilka ziarenek soli morskiej

Wsyp kaszę i sól do garnka z wodą. Przykryj. Doprowadź do wrzenia. Zmniejsz płomień. Gotuj na małym ogniu przez 30 minut lub 20 minut w szybkowarze. Wystarcza na 2 porcje.

Inna wersja: Przed gotowaniem podpraż kaszę w niewielkiej ilości oleju. aby otrzymać bardziej miękką kaszę, dodaj więcej wody.”

Polecam za równo książkę Paula Pitchford’a jak i kaszę jaglaną. W dzisiejszym zanieczyszczonym świecie, potrzebujemy zdrowego, pożywnego i uzdrawiającego pożywienia. Książka „Odżywianie dla zdrowia” jest pełna prostych i zdrowych przepisów.

Wtorkowo

Mam nadzieję, że już jutro będzie po chorobie. Wczoraj było apogeum, dogorywałam w łóżku z gorączką, w głowie łupało, dzieci po szkole musiały się zadowolić suszonymi owocami, dopero wieczorem wykrzesałam z siebie jakieś iskry i zjadły coś konkretniejszego. Chyba uratował mnie Singulair, który dostałam na wszelki wypadek od alergologa, bo odetkało mi nos, Tylenol i Ibuprofen załatwił problem głowy. Teraz mam tylko po tym pierwszym brzuch jak ciążowy, no ale nie leję się przez ręce, a to najważniejsze.

Korzystając z paru wolnych minut (o 22 zamierzam być w łóżku), podam Wam przepis na krakersy i jego modyfikację, którą popełniłam jakiś czas temu.

Krakersy z pestek dyni

  • 1 szklanka niesolonych pestek dyni albo słonecznika
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • 3 obrane ząbki czosnku
  • 1 szklanka łuskanego sezamu
  • do 1/4 szklanki wody

Pestki, sól i czosnek mielić w malakserze przez 2-3 minuty aż powstanie zbita „mąka”. Dodać sezam i zmieszać (sezam nie powinien się zmielić, ale jak się zmieli to pewnie nic się nie stanie). Powoli dodawać wodę, tak aby powstała zbita kula. Wyjąć z malaksera i chwilę wyrobić. Rozsmarować masę na papierze do pieczenia, następnie położyć na nią drugi kawałek do pieczenia i wałkiem rozwałkować do grubości 5-7 milimetrów. Usunąć górną warstwę papieru do pieczenia i ponacinać w kratkę nasze przyszłe krakersy. Piec w 162 stopniach przez 15-20 minut albo dopóki nie nabiorą złoto-brązowego odcienia. Zdarza się, że zewnętrzne krakersy szybciej brązowieją, po prostu je wtedy wyjmuję z pieca i dopiekam resztę.

Przepis mam od koleżanki, która znalazła go na interesującej stronie:

http://www.healthhomehappy.com/2010/09/grain-free-crackers-made-with-sesame-and-sunflower-seeds.html

Moja modyfikacja polega na pominięciu czosnku, wody i soli a dodaniu daktyli (z 6-8) i rodzynek (ze dwie garście). Pilnowałam, aby masa była zbita i plastyczna. Użyłam pestek ze słonecznika.

Mnie smakują obie wersje.