Środa czyli mój wyścig z czasem

Ciągle się ścigam, walczę o każdą sekundę dnia i nocy. Czasem zawalam sprawę i czas przelatuje mi przez palce, czasem kładę się spać w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Zwyczajne życie, codzienność wielu ludzi: aby zdążyć, nie nawalić, dać radę. Więc na ogół daję radę i mam ogromną satysfakcję.

Wygląda jednak na to, że znowu zaniedbałam mój Dom z marzeń. Dwa razy siadałam aby coś napisać, ale nie kończyłam z racji późnej pory i zmęczenia. W sumie ostatnie 10 dni było całkiem niezłych, łykałam mniej tabletek przeciwbólowych (znaczy nie codziennie ale ze dwa razy się zdarzyło), byłam na koncercie szkolnych orkiestr (J. grała na skrzypcach), przedstawieniu drugoklasistów (D. śpiewał z innymi dziećmi), trzech zebraniach z nauczycielami mej dziatwy (każde 30 minut, tylko ja, nauczyciel i delikwent/-ka), dwóch próbach chóru, lekcjach pianina. Raz zapomniałam odebrać zaprzyjaźnioną dziewczynkę ze szkoły i czekała na mnie dobre 30 minut (to tylko dowód na to jaka jestem zakręcona), zrobiłam jedną kartkę wielkanocną (bo na więcej nie starczyło czasu), upiekłam babeczki z nutellą, ugotowałam kilka rodzajów zup, kasz i ryżu z różnymi warzywami, prałam i sprzątałam, czytałam. Wciąż odczuwam niedosyt czasu, a głowę mam pełną pomysłów: na kartki okolicznościowe, albumy, opowiadania, gitara się kurzy (przynajmniej pianino w ciągłym użyciu), książki o szydełkowaniu czekają. Doczekają się. Już wkrótce.

Póki co:

Powyższa piosenka została wykonana (między innymi przez J.) na spotkaniu (w styczniu o ile pamiętam) poświęconym współczesnemu niewolnictwu ( http://www.troniefoundation.org/ ). Muzyka i tekst, nauczycielka muzyki Jana Gedde.

D. jako Chihuahua już po szkolnym występie

D. jako Chihuahua już po szkolnym występie

Kostium zrobiony w ostatniej chwili

Kostium zrobiony w ostatniej chwili

 

Reklamy

Zrzędowisko

Wita Was wykończona matka dzieciom. W końcu przeszliśmy na czas letni. Nie lubię tego momentu, stanowczo preferuję przejście na czas zimowy. Wolę coś dostawać 😉 Zbliża się 22. Ostatnia pociecha wyszła spod prysznica, niedługo kolej na mnie. Może gorąca woda zrelaksuje zmęczone ciało i umysł. Dzień minął mi jak zwykle na pracy (i co z tego, że niedziela, he?), zwracaniu uwagi, upominaniu, pilnowaniu by dziatwa wywiązała się ze swoich obowiązków. Chwilami czułam się jak ostatnia zrzęda. Obejrzałam program „Surowi rodzice”. Okropność. Jak to możliwe, że słodko uśmiechające się niemowlęta czy ufnie zaplatające nam łapki na szyi maluchy czasem wyrastają na wstrętne bachory? Ważna jest konsekwencja, ważne jest wychowanie, nie hodowanie: karmienie, pojenie, kładzenie spać. Czasem mam wrażenie, że i ja hoduję swoje dzieci. Dni mijają szybko i często brakuje czasu, by prostu być blisko, pograć w gry planszowe. Obłęd: rano pobudka, szkoła od 9.25 albo 8.30 do 3.47 (z wyjątkiem A. – on kończy 12.05), po szkole obiad, lekcje, zajęcia pozalekcyjne, kolacja, wspólne czytanie książek (na głos przez tatę), mycie i spać. Czas tak szybko płynie. Czytam „Teorię bezwzględności czyli jak uniknąć końca świata” Beaty Pawlikowskiej i mam wrażenie, że plemiona zamieszkujące amazońską puszczę są szczęśliwsze niż przeciętny człowiek na ulicy, że indiańskie dzieci są szczęśliwsze. Nikt im nie każe siedzieć w szkole godzinami podczas kiedy rodzice zaharowują się w korporacjach. Już nie zrzędzę. Chciałam wstawić kilka fotek i filmików, ale albo się coś wiesza, albo wordpress nie wspiera formatu. Trza się wyspać i pomyśleć. Jutro idę na zakupy warzywne:-)

Aha, na dzień kobiet dostałam od P. bluzę. Obfocę i wrzucę. Podoba mi się.

Piątek – Dzień Kobiet

Dzień chyli się ku końcowi. Klapnęłam na fotel przed komputerem, chociaż powinnam iść już spać. Wiele mam do powiedzenia ale wiem, że dziś już jest zbyt mało czasu aby poruszyć wszystkie tematy, które chodzą mi po głowie. Czuję jednak, że muszę napisać choć kilka słów.

Miałam stresujący tydzień, 5 dni migreny, sporo zmartwień, ogrom pracy, doświadczyłam pełnego wachlarza emocji: od szczęścia do ogromnego smutku, poczucia beznadziei i bezsilności. Po piątku wolnym od migreny, ból dopadł mnie teraz. Próbuję się zaraza rozwinąć, ale się nie dam. Ile można??????

2 marca J. sprzedawała harcerskie ciasteczka z koleżanką A. Byłam z niej bardzo dumna. Świetnie sobie poradziła. Dziewczyny zrobiły plakat reklamujący produkt i na zmianę albo pytały potencjalnych klientów czy zechcą kupić pyszne ciasteczka albo przyjmowały i liczyły pieniądze. Sprzedały 59 pudełek w ciągu 2 godzin. Wynik świetny biorąc pod uwagę fakt, że stoisko miały przed sklepem z artykułami budowlanymi. Jeden pan, weteran wojenny, zapłacił 10 dolarów (1 pudełko kosztuje 4$): 2 dolary dotacji na naszą drużynę, 8$ za dwa pudełka. 1 zabrał ze sobą, drugie polecił dać pierwszej dziewczynce która wyjdzie ze sklepu (mogła sobie wybrać rodzaj). Myślę, że to był bardzo miły gest.

Stoisko z ciasteczkami

Stoisko z ciasteczkami

A w niedzielę zaczęła się migrena, trwała i trwała a ja jadłam kolejne tabletki. Mam nadzieję, że przynajmniej moja wątroba czuje się dobrze i w końcu nie zacznie się buntować.
Dni płynęły:

  • Jak wspomniałam wyżej na łykaniu kolejnych tabletek, uderzeniach gorąca, podczas których ból był silniejszy,
  • Na czekaniu:
W oczekiwaniu "dżemjem"

W oczekiwaniu „dżemjem”

  • Na drzemaniu:
Na siedzącku

Na siedzącku

Śpię sobie

Śpię sobie

  • Na czekaniu aż przestanie boleć (po drzemce, która czasem pomaga a czasem nie)
Czekam sobie

Czekam sobie

I czekam aż do znudzenia, ale zaraza nie odpuszcza

I czekam aż do znudzenia, ale zaraza nie odpuszcza

Tutaj wersja nieupiększona: tam wyglądam jak mam migrenę i uderzenie gorąca:

Ponoć cierpienie uszlachetnia, cóż mój czerwony nochal nie wygląda szlachetnie

Ponoć cierpienie uszlachetnia, cóż mój czerwony nochal nie wygląda szlachetnie

  • Na porannym pośpiechu i bieganiu po domu z rozwianym włosem:

IMG_20130307_200004-001

I jeszcze w innym kolorze, bo podobają mi się opcje aparatu:

IMG_20130307_134012-001

  • Na piciu yerby:
Piję sobie

Piję sobie

Yerba z mlekiem sojowym

Yerba z mlekiem sojowym

  • Na gotowaniu:
Owsianka z bananem i kiwi

Owsianka z bananem i kiwi

Zupa dyniowo-soczewicowo-szpinakowa

Zupa dyniowo-soczewicowo-szpinakowa

Pieczone ziemniaki z fasolką i brukselką

Pieczone ziemniaki z fasolką i brukselką

  • Szukaniu wiosny:
Coś rośnie

Coś rośnie

I tu też

I tu też

  • Robieniu sobie żartów:
Zacieniona

Zacieniona

 

  • I baniek mydlanych:
Sprzęt

Sprzęt

Przygotowanie

Przygotowanie

Produkcja

Produkcja

  • Odwiedzeniu dziecka w szkole podczas przerwy na „lunch”:
Mamo, cóż za miła niespodzianka

Mamo, cóż za miła niespodzianka

Przeżuwamy

Przeżuwamy

  • Na kombinowaniu przebrania dla dziatwy (za postać z książki):
Hermiona Granger

„Hermiona Granger”

"Hermiona Granger"

„Hermiona Granger”

Z akcesoriami

Z akcesoriami

Z bliska

Z bliska

Po szkole z do połowy widoczną miotłą, znaczy takim czymś włochatym do usuwania pajęczyn ;-)

Po szkole z do połowy widoczną miotłą, znaczy takim czymś włochatym do usuwania pajęczyn 😉

"Ron Weasley"

„Ron Weasley”

"Ron Weasley" z bliska

„Ron Weasley” z bliska

Gryffindor rządzi

Gryffindor rządzi

"Ron" i "Hermiona"

„Ron” i „Hermiona”

Transformer. Ze zmęczenia prawie napisałam transformator :-)

Transformer. Ze zmęczenia prawie napisałam transformator 🙂

Z takim lepiej nie zadzierać...

Z takim lepiej nie zadzierać…

  • Na czekaniu aż dziatwa wyjdzie ze szkoły:
Znowu czekam

Znowu czekam

  • Na obserwowaniu
Paczę sobie

Paczę sobie

  • Na robieniu zdjęć jedynemu w okolicy nieruchawemu obiektowi żyjącemu i eksperymentach z kolorem i ostrością:
Eksperymenty fotograficzne

Eksperymenty fotograficzne

Wracając do piątku: chwała i dzięki Stwórcy za yerba mate. Dzisiaj podejmowałam dramatyczne próby nadrobienia zaległości z 5 dni migreny):

  1. Uprałam poszwy i powłoczki
  2. Uprałam rodzicielską kołdrę i 6 poduszek
  3. Założyłam pościel i nie padłam, choć prawie (kto ma łóżka piętrowe, a szczególnie takie z IKEA z jednym spaniem pod sufitem, wie o czym mówię). Trochę pomógł P.
  4. Popracowałam z ogródku
  5. Ugotowałam prawie zupę i całkiem kolację
  6. Sprzątnęłam kuchnię i ponownie ją usyfiłam
  7. Złożyłam pranie sprzed kilku dni i rozparcelowałam (3 wieeelkie michy)
  8. Obejrzałam wiadomości (polskie)
  9. Wzięłam prysznic (P. zawsze mnie pyta, dokąd zamierzam zabrać prysznic)
  10. Wykonałam parę telefonów
  11. Zaprowadziłam i odebrałam dziatwę ze szkoły (tylko J. i D.)
  12. Prawdopodobnie zrobiłam milion innych rzeczy o których nie pamiętam
  13. Piszę teraz bloga
  14. Jak się uda to jeszcze w piątek pójdę spać (jest 23.46)

Chyba jednak pójdę spać.

Życzę wszystkim miłego dnia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Żarełko

Kiedy w lodówce zaczyna świecić pustkami, trzeba uruchomić wyobraźnię. Lustruję wszystkie półki: kilka jajek, resztka sałaty, dwa pomidory, torebka fasolki szparagowej, płatki owsiane, ciecierzyca, komosa ryżowa, parę garści mąki ryżowej, trochę żurawiny w torebce, kilka jagód w zamrażalniku, resztka czekolady, suche kotlety sojowe przywiezione latem z Polski.

Kolacja

Kolacja

Owsianka z jagodami

Owsianka z jagodami

Kotlety sojowe obtaczane w mące ryżowej

Kotlety sojowe obtaczane w mące ryżowej

Ciasteczka owsiano-żurawinowe

Ciasteczka owsiane z żurawiną

Przygotowuję kotlety z quinoa, ciecierzycy i pestek dyni

Przygotowuję kotlety z quinoa, ciecierzycy i pestek dyni

Kotleciki

Kotleciki

Kotlety z komosy ryżowej i ciecierzycy:

  • Około 2 szklanek ugotowanej komosy (1 szklanka komosy:2 szklanki wody)
  • Szklanka ciecierzycy
  • 1/2 szklanki pestek dyni
  • Sól
  • Pieprz
  • Cebulka podsmażona
  • Sok z cytryny
  • Czosnek
  • Mąka ryżowa do obtoczenia

Zmodyfikowałam przepis ze strony:

weganie.blogspot.com

Muffinki kokosowe bezglutenowe

Muffinki kokosowe bezglutenowe

Kokos i żurawina

Kokos i żurawina

Pyszne muffinki

Pyszne muffinki

Bezglutenowe muffinki kokosowe z kawałkami czekolady

Bezglutenowe muffinki kokosowe z kawałkami czekolady

Wersja czekoladowa

Wersja czekoladowa

  • 1/2 szklanki oleju
  • 1/2 szklanki mleka (u mnie sojowe)
  • 2 jajka
  • 2 szklanki mąki ryżowej
  • Wanilia
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • 1/2 szklanki cukru (u mnie ksylitol)
  • Dodatki: czekolada, suszone owoce

W jednej misce łączymy suche składniki, w drugiej mokre. Łączymy mokre z suchymi. Nie wyrabiamy. Pieczemy ok. 25 minut w temperaturze 200 stopni.

Lekko zmodyfikowany przeze mnie przepis pochodzi ze strony:

Spiżarnia

Dlaczego „śmieciowe” jedzenie jest drogie?

Spotykam się dość często ze stwierdzeniem, że zdrowe jedzenie jest drogie. Te wszystkie warzywa, owoce, orzechy kosztują majątek, a skoro są drogie trzeba szukać alternatywy. Często alternatywą jest śmieciowe jedzenie, które w USA jest stosunkowo niedrogie.

Kilka dni temu byłam na zakupach w moim ulubionym sklepiku świetnie zaopatrzonym w organiczne produkty, często kupowane od lokalnych farmerów.

Kupiłam ekologiczne: główkę sałaty, pęczek natki pietruszki, trzy pomidory, kawałek korzenia imbiru, dwa duże buraki.

Wege pyszności

Wege pyszności

Zapłaciłam 6.54$. Oczywiście, gdybym wybrała produkty nieekologiczne, za tą samą kwotę mogłabym kupić jeszcze więcej warzyw. Zestaw w McSyfie kosztuje około 8$. Zdaję sobie sprawę, że hamburger i frytki szybko zlikwidują uczucie głodu, nie odżywią jednak naszego organizmu jak należy.

Warto dokonywać przemyślanych decyzji. Nawet jeśli mamy niewielki budżet, na ogół mamy wybór. To od nas zależy czy kupimy gotowe frytki w sklepie, czy parę ziemniaków, które ugotujemy i zjemy z masłem, czy kupimy napój gazowany, czy wodę, batonik czy jabłko.  Brak pieniędzy czasem jest kiepską wymówką dla jedzenia śmieci. Można przygotowywać tanie, kryzysowe dania z łatwo dostępnych produktów. Jeśli lubimy jeść nam mieście, lepiej pójść do dobrej restauracji raz na miesiąc, niż parę razy w tygodniu łapać coś na ząb w budkach z zapiekankami i frytkami.
Ktoś może powiedzieć, że nie ma czasu gotować. Przygotowanie prostego posiłku nie wymaga wiele czasu, wymaga chęci.

Śmieciowe jedzenie jest drogie: kosztuje nas nie tylko pieniądze, ale również zdrowie.

Buraczki

Buraczki

Można ugotować buraki na parze, upiec, wycisnąć z nich sok. Jest dużo możliwości.

Można ugotować buraki na parze, upiec, wycisnąć z nich sok. Jest dużo możliwości.

Można ugotować zupę krem z buraków.

Można ugotować zupę krem z buraków.

Powyższa zupka zawiera:

  • Ziemniaki
  • Pasternak
  • Marchew
  • Cebulę
  • Czosnek
  • Buraki (osobno ugotowane na parze)
  • Oliwę z oliwek
  • Zioła
  • Przyprawy
  • Sok z cytryny

Zupa ma piękny głęboki kolor i naprawdę smakuje wybornie. Można ją serwować z grzankami, uprażonymi pestkami, dodać śmietankę itp. Polecam jako dobry sposób na przemycenie buraków 🙂

Polecam samodzielne przygotowywanie posiłków:

  1. Jest zdrowiej
  2. Jest taniej
  3. Jest kolorowo
  4. Jest mniej kalorycznie

Niedziela

Witam ponownie po krótkiej przerwie spowodowanej migreną. Dopadła mnie ta zaraza i trzymała ze trzy dni. Jest teraz lepiej ale trzymam się na baczności. Mijający tydzień był pracowity, ale w sumie całkiem niezły. Żyliśmy dość intensywnie, więc dzisiaj był czas odpoczynku. Jutro ponownie zacznie się kołowrotek: chór, pianino, zastrzyki, hiszpański starszaków, zbiórki harcerskie, ortodonta, joga i jak się uda basen, poza tym lekcje, pilnowanie aby J. ćwiczyła na skrzypcach, gotowanie, pranie i sprzątanie. Ważne, aby znaleźć troszkę wytchnienia i zrelaksować się. Z pewnością sięgnę po książkę, może pójdę na spacer, obejrzę film.