Zwariowany dzień

Witajcie

Kiedy piszę te słowa w Europie jest już wtorek. U mnie nadal poniedziałek. Już wieczór i perspektywa wyrka już nie jest taka mglista jak rano 😉

Dzień był całkiem zwyczajny, a jednak dla mnie wyjątkowy. Poranek dość nerwowy. Miałam umówioną wizytę u pewnej lekarki. Troszkę sobie poczekałam, jak zwykle to bywa w tamtej klinice. Dostałam skierowanie na badania diagnostyczne do gabinetu drzwi obok. Pani recepcjonistka wprawiła mnie w osłupienie, twierdząc, że nie ma podstaw do wykonania badania. Jak to nie ma? Mam skierowanie i powody aby się przebadać. Dość długo trwało zanim łaskawie zapisała mnie na wizytę. W międzyczasie telefonicznie upewniała się, czy na pewno powinna mnie zapisać.

Szczęka mi opadła i cała reszta z bezsilnej irytacji. Zostałam jednak zapisana, choć troszkę stresu mnie to kosztowało.

Z przyjemniejszych wiadomości: sprzedałam swoją pierwszą pracę via Etsy.  Już jest zapakowana, znaczek wydrukowany, jutro wyrusza w podróż do swojej nowej właścicielki. Mam nadzieję, że będzie zadowolona:-)

Reklamy

3 thoughts on “Zwariowany dzień

  1. Takie sytuacje są naprawdę deprymujące!!! Kiedy człowiek mając skierowanie musi walczyć o termin….eh
    To właśnie kocham w Niemcach…system medyczny działa super i nawet jeśli sama chcesz się przebadać bez wyraźnych przyczyn to prosisz tylko o skierowanie i je masz. mam nadzieje ze to nic poważnego trzymam kciuki!!!

    Gratuluje sprzedaży!!! Pozdrawiam 🙂

  2. Urszulo, dziękuję za gratulacje 🙂 Mam nadzieję, że to dopiero początek 🙂
    W USA różnie bywa z dostępnością lekarzy.Lekarz to trzeci po Bogu. Przed nimi są jedynie ubezpieczyciele. Miałam już takie sytuacje, że nie chciano mnie skierować na badania. Natomiast sytuacja kiedy nie recepcjonistka nie chce mnie zapisać, chociaż mam w dłoni skierowanie, zdarzyła się po raz pierwszy. Na szczęście zapisała i wszystko okazało się w porządku. Amerykańska służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia, jeśli chodzi o dostępność. To co sobie chwalę, to poszanowanie prywatności podczas badań.
    Pozdrawiam serdecznie

  3. Nie zazdroszczę… ja się totalnie przyzwyczaiłam do tutejszej solidności i kultury. I tego ze nikt nikomu nie utrudnia badan a nawet zachęca do ich zrobienia. Czasem wiąże się to z kosztami ale w granicach zdrowego rozsądku…jednak większość pokrywa kasa chorych. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s