Środa czyli czas się zatrzymać…chociaż na chwilę

Jest 23.26. Pluję sobie w brodę, a raczej pluć będę za parę godzin. Codziennie rano przyrzekam sobie, że  porządnie się wyśpię. Co wieczór wiem, że się nie uda. Rano wyglądam jak zombi, poruszam się jak robot i wymyślam sobie w duchu. Parzę eliksir życia 😉 Pierwszy łyk jest zbawienny jak tlen, czuję przyjemne ciepło rozlewające się po ciele, z każdym kolejnym jak wraca mi przytomność. Po kawie, mogę działać. Odrzucam  ciche podszepty, aby po odstawieniu dziatwy do szkoły zapaść się w poduszkę i spać spać spać. Jest czas na działanie, no to działam. Z każdą kolejną godziną coraz wolniej i wolniej. Ignorując głos rozsądku, szykuję kolejną kawę. I znowu mogę działać, choć już nie tak wydajnie jak rano. Chyba powinnam udać się na spotkanie AWK (Anonimowych Wielbicieli Kawy).

W tym tygodniu doszły kolejne atrakcje: wizyty lekarskie, testy, zastrzyki. Po takiej dawce stresu, trzeba się zrelaksować. Pół biurka zajmuje masa polimerowa. Bawię się świetnie, choć do umiejętności Urszuli baaardzo daleeeka droga. Tutaj możecie obejrzeć jej prace: http://ulla6-ullasooakclaybabysandmore.blogspot.com/

Niestety dom leży odłogiem, zupę gotowałam 2 dni, a pranie wysypuje się z pojemnika na bieliznę. Schowałam więc masę głęboko do szafy, aby uniknąć pokusy 🙂

Już za parę godzin przeklnę sama siebie, zwlokę się z wyrka i poczłapię na dół. Zaparzę kawę w ulubionym kubku a potem ahoj przygodo. Nowy dzień daje nowe możliwości.

Życzę Wam miłej nocy/dnia

Reklamy

3 thoughts on “Środa czyli czas się zatrzymać…chociaż na chwilę

  1. Ja tez kiedyś pędziłam to tu to tam i siedziałam do 2 czy 3 w nocy jeśli chciałam coś jeszcze wydłubać. A potem od rana jak zombie…Od jakiegoś czasu powiedziałam stop…świat się może nie zawali jeśli wszystko nie będzie perfekt i jak padam to idę się na godzinkę położyć… efekt….świat dalej się kreci a ja jestem jakaś bardziej na luzie 😉
    Co do modelowania to do wszystkiego dochodzi się małymi kroczkami… jeśli będziesz systematycznie próbować i lepić to będzie coraz lepiej i łatwiej 🙂 Pamiętam moje pierwsze „po”twory …. lepiej żeby świat ich nie zobaczył 😉 Pozdrawiam 🙂

  2. Myślę, że muszę sobie ustalić grafik, inaczej wszystko stoi na głowie. Wczoraj rano miałam mocne postanowienie, że wcześnie się położę, jednakże wieczorem to postanowienie okazało się nie dość mocne 🙂 Dostarczono maszynkę do wytłaczania i musiałam ją wypróbować. A potem jakoś tak się zasiedziałam…
    Co do masy polimerowej , zauważyłam, że niektóre kolory bardzo brudzą ręce. Czy masz jakiś patent na usuwanie tych zabrudzeń? Mydło nie zawsze daje radę (szczególnie, że niekiedy muszę użyć płynu zmiękczającego fimo classic – ze sculpey nie ma tego problemu), płyn do mycia naczyń już lepiej, ale wtedy na ogół kończę z dłońmi wysmarowanymi sterydami.

  3. No tak mnie grafik tez by się przydał…choć znając życie pewnie i tak bym go ciągle ignorowała 😉 Tak to już jest jak się ma rodzinę i dzieci ciągle jakieś obowiązki i terminy. Przypuszczam ze tak samo jest u Ciebie 🙂 Ja właśnie dziś padłam po tygodniu cyrkowym jaki moje dzieci miały w szkole…prawie jak bym sama ćwiczyła te akrobacje 😉 Wczoraj do 3 w nocy piekłam ciasta na dzisiejsza imprezę w szkole 😉

    Co do fimo to kurcze jakoś nigdy się nie zbrudziłam…może są przeterminowane albo coś?? A może mogłabyś robić w rękawiczkach jednorazowych jeśli potem masz problemy albo w osłonkach gumowych na palce?? Wiesz co… napisz do mnie na maila bo tak będzie prościej porozmawiać …zaintrygowałaś mnie z tym fimo…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s