Codzienne okruchy szczęścia

Carpe diem Ludziska 🙂

Lubię życie, lubię drobne przyjemności dnia codziennego. Każda chwila jest istotna i warta docenienia. Dobra kawa, kwadrans drzemki, czy interesująca książka.

IMG_20140312_121326 IMG_20140312_111911 IMG_20140312_113230 IMG_20140312_113518 IMG_20140312_120527 IMG_20140312_121210 IMG_20140312_120430 IMG_20140312_120721 IMG_20140312_121008

Reklamy

Środa czyli mój wyścig z czasem

Ciągle się ścigam, walczę o każdą sekundę dnia i nocy. Czasem zawalam sprawę i czas przelatuje mi przez palce, czasem kładę się spać w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Zwyczajne życie, codzienność wielu ludzi: aby zdążyć, nie nawalić, dać radę. Więc na ogół daję radę i mam ogromną satysfakcję.

Wygląda jednak na to, że znowu zaniedbałam mój Dom z marzeń. Dwa razy siadałam aby coś napisać, ale nie kończyłam z racji późnej pory i zmęczenia. W sumie ostatnie 10 dni było całkiem niezłych, łykałam mniej tabletek przeciwbólowych (znaczy nie codziennie ale ze dwa razy się zdarzyło), byłam na koncercie szkolnych orkiestr (J. grała na skrzypcach), przedstawieniu drugoklasistów (D. śpiewał z innymi dziećmi), trzech zebraniach z nauczycielami mej dziatwy (każde 30 minut, tylko ja, nauczyciel i delikwent/-ka), dwóch próbach chóru, lekcjach pianina. Raz zapomniałam odebrać zaprzyjaźnioną dziewczynkę ze szkoły i czekała na mnie dobre 30 minut (to tylko dowód na to jaka jestem zakręcona), zrobiłam jedną kartkę wielkanocną (bo na więcej nie starczyło czasu), upiekłam babeczki z nutellą, ugotowałam kilka rodzajów zup, kasz i ryżu z różnymi warzywami, prałam i sprzątałam, czytałam. Wciąż odczuwam niedosyt czasu, a głowę mam pełną pomysłów: na kartki okolicznościowe, albumy, opowiadania, gitara się kurzy (przynajmniej pianino w ciągłym użyciu), książki o szydełkowaniu czekają. Doczekają się. Już wkrótce.

Póki co:

Powyższa piosenka została wykonana (między innymi przez J.) na spotkaniu (w styczniu o ile pamiętam) poświęconym współczesnemu niewolnictwu ( http://www.troniefoundation.org/ ). Muzyka i tekst, nauczycielka muzyki Jana Gedde.

D. jako Chihuahua już po szkolnym występie

D. jako Chihuahua już po szkolnym występie

Kostium zrobiony w ostatniej chwili

Kostium zrobiony w ostatniej chwili

 

Wtorek

Jestem zmęczona i bezproduktywna w dodatku znowu mnie boli: tym razem żołądek.  Migdały są zdrowe, ale co za dużo to niezdrowo, prawda? Na szczęście istnieje imbir, bez niego nie siedziałabym przed komputerem, tylko zwinęła się kłębek na kanapie (co i tak mam ochotę uczynić).

W sumie nie jest źle: wreszcie dojechałam na zastrzyki, w zeszłym tygodniu byłam na wagarach, bo dziecię niedomagało i czytało książki w łóżku. Byłam na pianinie: poszło mi nadspodziewanie dobrze, widzę światełko w tunelu, pewnie w końcu nauczę się grać to:

Carol of the bells

IMG_20130212_110520

Fortepian ze studia muzycznego:-)

Będzie jak znalazł na Boże Narodzenie:-) Piękny utwór. Gdyby moje dłonie były choć ciut większe, no nic trzeba ćwiczyć rozcapierzanie palców 🙂

 

Jesień

Lubię jesień: tę słoneczną i czerwono-złotą ale też pochmurną i deszczową. To czas pewnego końca i pewnego początku. To czas na rozmyślania, książki, rękodzieło, pianino, zupę dyniową, ciasto, herbatę z cytryną, drzemki pod kocykiem i dobry film. Lubię jesień w muzyce.

Takiej:

Albo takiej:

I takiej:

I takiej: