Codzienne okruchy szczęścia

Carpe diem Ludziska 🙂

Lubię życie, lubię drobne przyjemności dnia codziennego. Każda chwila jest istotna i warta docenienia. Dobra kawa, kwadrans drzemki, czy interesująca książka.

IMG_20140312_121326 IMG_20140312_111911 IMG_20140312_113230 IMG_20140312_113518 IMG_20140312_120527 IMG_20140312_121210 IMG_20140312_120430 IMG_20140312_120721 IMG_20140312_121008

Reklamy

Witam kochani :-)

Od paru tygodni jestem bardzo aktywna fizycznie. Widzę poprawę zarówno stanu zdrowia jak i sylwetki. Od paru dni notuję niestety spadek formy. Myślałam, że to wirus, ale już wiem, że to coś innego 😉
To wiosna. Poważnie 🙂 Zaczęły kwitnąć drzewa, a pyłki mnie lubią, baaardzo lubią 😉 Dzisiaj rano myślałam, że stracę głos. Nie mogłabym wrzeszczeć. Dzieci by się ucieszyły 😉
Jednak jakoś chrypię, mówienie sprawia mi trudność, czuję się jak astmatyk 😉 (choć o ile wiem, astmy jeszcze nie stwierdzono, choć było blisko).

Chociaż do astronomicznej wiosny jeszcze trochę musimy poczekać, ja mam wiosnę w Olympii 🙂

First day of spring

Wariacko cieszę się, że jest weekend. Sobota jest moim ulubionym dniem. Dzisiaj w nocy przechodzimy na czas letni 🙂 Będzie jasno wieczorem 🙂

Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem :-)

Fajnie byłoby mieć Dżina w butelce, który spełniałby wszelkie życzenia, prawda?

Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że właściwie wszystkie moje życzenia się spełniają. Poprawka: spełnia się to czego pragnę z całego serca, jeśli wierzę, że się spełni. Proste, prawda?

Paulo Coelho napisał w Alchemiku:

I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu.”

Świetny artykuł napisał Kominek na swojej stronie kominek.es

http://kominek.es/2013/02/wyobraz-sobie-milion-dolarow-i-zachowuj-sie-tak-jakbys-tyle-mial/

Sobota 1 marca była bardzo pracowita. Miałam na głowie sporo około-domowych zajęć, zakupy i chóralną imprezę towarzyską. Po odbębnieniu części zajęć, kurcagalopkiem i z obłędem w oczach popędziłam do sklepu. Potrzebne było żarcie i spodnie na tyłek J. O ile żarcia zawsze w sklepach jest w bród, o tyle ze spodniami jest problem. Na ogół okazuje się, że pasowałoby coś pomiędzy dostępnymi rozmiarami. Na zakupy miałam godzinę, całkiem niedużo biorąc pod uwagę, że chyba cała Olympia w tym samym czasie poszła na zakupy, zajmując miejsca parkingowe i pętając się wszędzie.

Podeszłam do stoiska z ciuchami w Costco. Od niechcenia przejrzałam dokładnie tę samą kupkę spodni, którą przeglądałam tydzień wcześniej. Były rozmiary na 6, 8, 12 i 14 lat. Moja córka nosi na ogół 10. W desperacji złapałam 12. Była dziwnie mała. Obejrzałam wszystkie metki. Zewnętrzna podawała rozmiar 12, wewnętrzna 10. To były spodnie, które bardzo mi się podobały. Kupiłam, leżą idealnie.

Wiem, powiecie: przypadek. Może i tak. Faktem jednak jest, że dostałam co mi było bardzo potrzebne. Pojechałam do sklepu z myślą, że muszę wrócić ze spodniami i już. To były jedyne pasujące na J. spodnie.

IMG_20140301_153611-001 IMG_20140301_153622-001 IMG_20140301_153642-001

 

Uzupełnienie

W ostatnim poście napisałam, że mieliśmy 4 wizyty lekarskie. Czas na sprostowanie: mieliśmy 6! Sądzę, że dla pięcioosobowej rodziny to ciut za dużo 😉

Dzisiaj też byłyśmy z J. u przystojnego pana doktora. Tak na marginesie, szczęka mi opadła jak w rozmowie wyszło, że ma wnuki. Można mu pozazdrościć formy i młodego wyglądu.

J. wróciła do domu udekorowana na Boże Narodzenie. Stała się niezbyt szczęśliwą (póki co) posiadaczką aparatu ortodontycznego, ozdobionego zielonymi i czerwonymi gumkami, a my właścicielami lżejszego portfela. Cóż, takie życie.

Jutro kolejny miły pan doktor zrobi mi w żyle dziurkę ;-), utoczy krwi i może w końcu pozwoli zrezygnować z prochów na nadczynność tarczycy. Życie się toczy, remoncik robi, zawieszki filcowe szyją a mała fortuna upłynnia w jednym z moich ulubionych sklepów. Zajrzyjcie sobie na http://www.joann.com//

Zawsze jak tam wchodzę, to czuję się jak dziecko w fabryce czekolady. Mogłabym godzinami krążyć między regałami wypełnionymi tasiemkami, stemplami, tuszami, papierami, materiałami, nićmi, koralikami, farbami, klejami, pędzlami, książkami, wykrojami itp. podobnymi skarbami.

Wczoraj miałam koncert. Dowlokłąm się na niego pół przytomna (bo zamiast spać, szyję). Śpiewanie całkiem mi poszło, ale gesty kompletnie mi się popierdzieliły. Po moim chórze, śpiewały jeszcze dwie kapele szantowo-folkowo-blusowo jakieśtam. Było fajnie, cieszę się, że poszłam (a wcale nie miałam ochoty). Po koncercie nabyłam drogą kupna:

  • Nożyczki z ząbkami (obiekt moich westchnień)
  • Wałek do nakładania tuszu na pędzle
  • Wielką paczka cekinów

Jak widać, sporo się u mnie dzieje. Nie nadążam, ale to nic nowego. Maile czekają na odpisanie, dom na posprzątanie a żołądki na pyszny obiad.

Świat jest mały.

Życie jest pełne niespodzianek 🙂 Wczoraj niemal na oparach podjechałam na ulubioną stację benzynową. Tankując ucięłam sobie miłą pogawędkę z pracownikiem. Opowiadał o swoich wakacjach w Niemczech. Oczywiście padło pytanie, skąd pochodzę 🙂 Na ogół kiedy mówię, że jestem Polką, spotykam się z takimi reakcjami:

  1. -O super, Holland! Nie, nie Holland, Poland, mówię. O Poland, super, Poland 🙂
  2. Poland! Moja ciotka, matka, wujek, babcia, koleżanka z pracy, studiów czy siłowni tez pochodzi z Polski.
  3. Ja też jestem z Polski, moi rodzice, dziadkowie itp. przyjechali tu x lat temu, ale ja nie mówię po polsku.
  4. Poland! uwielbiam pierogi.
  5. Poland! Wałęsa to jest gość.
  6. Poland! Znam Czesława  Miłosza 🙂
  7. Poland???? A gdzie to jest????
  8. Polka? A myślałem/-am, ze jesteś ze: Szwecji, Rosji, Ukrainy, Niemiec, Czech, Francji 🙂
  9. Dżeń dobrry
  10. Jak sze masz?

Mike (tak było na plakietce) natomiast, zapytał mnie czy znam Adama Małysza, słynnego skoczka narciarskiego.

Oczywiście, że znam, bo któż go nie zna 🙂

A ten na to: jestem jego kuzynem, moja mama pochodzi z domu Małysz.

I tu opadła mi szczęka.

Świat się kurczy 🙂