W poszukiwaniu wiosny…

W Polsce zima, u mnie początek wiosny. Straciłam nadzieję na śnieg i mróz i wybrałam się dzisiaj na poszukiwanie oznak budzącej się natury:

Roślinka

Roślinka

Krzaczek

Krzaczek

NIe jestem pewna, czy ten pąk to zeszło- czy tegoroczny

NIe jestem pewna, czy ten pąk to zeszło- czy tegoroczny

Czy to jakieś monstrualne bazie?

Czy to jakieś monstrualne bazie? Muszę się dowiedzieć.

Kwiatuszki

Kwiatuszki

 

Kwiatuszki

Kwiatuszki

Zaczyna robić się kolorowo

Zaczyna robić się kolorowo

Maleńkie pączki

Maleńkie pączki

Na spacerze byłam i fotki zrobiłam ;-)

Na spacerze byłam i fotki zrobiłam 🙂

 

 

 

Reklamy

Po Walentynkach:-)

Wszyscy wiemy, że 14 lutego obchodzimy dzień zakochanych. Często ten dzień kojarzy nam się z kiczowatymi wystawami sklepów, czekoladowymi sercami, pluszowymi misiami itp. Historia Walentynek i jej patrona, jest owiana tajemnicą. Walentynki, jakie znamy dzisiaj, zawierają ślady zarówno chrześcijańskiej i starożytnej tradycji rzymskiej. Początków tego święta jednak nie należy szukać w chrześcijaństwie, ale w pogańskim Rzymie.
Jedna z legend twierdzi, że Walenty był kapłanem, który żył w trzecim wieku w Rzymie. Kiedy Cesarz Klaudiusz II uznał, że samotni mężczyźni są lepszymi żołnierzami niż ci, którzy mają żony i dzieci, zakazał młodym mężczyznom zakładania rodzin. Walenty oburzony niesprawiedliwością takiego zarządzenia, udzielał potajemnie ślubów zakochanym parom.  Kiedy odkryto prawdę, Klaudiusz skazał Walentego na śmierć. Bito biedaka, aż skonał, po czym odcięto mu głowę. Stało się to prawdopodobnie  w połowie lutego około 270 roku.  Według jednej z legend, uwięziony Walenty rzeczywiście wysłał pierwszą „walentynkę”. Zanim zmarł, w więzieniu Walenty zaprzyjaźnił się z córką strażnika, która go odwiedzała i podnosiła na duchu. Aby się odwdzięczyć, zostawił jej na pożegnanie liść w kształcie serca, na którym napisał: „Od twojego Walentego”.
Inne historie sugerują, że Walenty mógł zostać zabity za próbę pomocy chrześcijanom chcącym uciec z  rzymskich więzień, gdzie byli często bici i torturowani.

Choć niektórzy badacze uważają, że Walentynki obchodzone są w połowie lutego w rocznicę śmierci Walentego – inni twierdzą, że data 14 II to wynik chrystianizacji pogańskich Luperkaliów. W połowie lutego ptaki zaczynały swe miłosne gody i łączyły się w pary. Był to symbol przebudzenia się natury i zapowiedź nadejścia wiosny. 14-15 lutego Rzymianie świętowali Luperkalia – święto ustanowione przez Euandrosa. Dni te pierwotnie były poświęcone Luperkusowi, pasterskiemu bogu plemion italskich chroniących przez wilkami. Obchodzono je w jaskini Luperkal na Palatynie, gdzie według wierzeń legendarni założyciele Rzymu, bliźniacy Romulus i Remus, byli karmieni przez wilczycę.

Składano ofiary, a kapłani ubrani w skórę świeżo zabitego kozła, obiegali wzgórze Palatynu i uderzali przechodniów rzemieniami ze skór zwierząt ofiarnych, co miało kobietom gwarantować płodność. Istotną rolę odgrywał kult Fauna – rzymskiego bóstwa płodności, często przedstawianego w postaci brodatego mężczyzny z koźlimi rogami i kopytami.

Zgodnie z legendą, zachęcano młode kobiety aby umieszczały ich imiona w wielkiej urnie. Potem było losowanie, w którym brali udział chłopcy. Wylosowane dziewczęta stawały się ich partnerkami na czas Luperkaliów, a nie rzadko na całe życie.
W IV w., kiedy chrześcijaństwo zostało oficjalną religią na terenie Cesarstwa, stopniowo zastępowano pogańskie obrzędy chrześcijańskimi. Wyjątkiem były Luperkalia, które dzięki popularności obchodzono aż do końca V w.  Zostały zniesione 496 r. przez papieża Gelazego I, i zastąpione świętem męczennika Walentego.

Moim zdaniem historia jest bardzo ciekawa i zasługiwała na przytoczenie. Ja też dostałam swoje walentynki:

Walentynkiod J. i D.

Walentynki od J. i A.

Walentynka od A. Dostał w szkole i postanowił dać mamusi.

Walentynka od A. Dostał w szkole i postanowił dać mamusi.

Walentynka od P.

Walentynka od P.

Środa

Teoretycznie każda doba ma 24 godziny, jednakże dzisiejszy dzień wydaje mi się nadzwyczajnie długi. Nogi mi wchodzą wiecie gdzie, ręce zwisają do podłogi, padam na nos. Popijam pokrzywę z cytryną i miodem i ziewam przeokropnie.  Cały dzień chodziłam, stałam, wspinałam się, schodziłam, wdrapywałam się, zeskakiwałam, kucałam, podnosiłam, dźwigałam, gotowałam, prałam. Niech mi tylko ktoś powie, że siedzę w domu.  :-) Obliczyłam między innymi, że zmiana pościeli zajmuje mi 70 minut!

W sumie to był dobry dzień. Znowu zignorowałam budzik, więc spałam 45 minut dłużej niż powinnam.

  • Rankiem zachwycałam się cieniami na suficie. Niestety zdjęcie nie oddaje ich urody 😉

IMG_20130213_075846-001

  • Przygotowałam drugie śniadanie do szkoły
Przygotowałam drugie śniadanie do szkoły

Przygotowałam drugie śniadanie do szkoły

  • Odstawiłam towarzystwo na zajęcia
W drodze

W drodze

Dojechaliśmy

Dojechaliśmy

  • Po powrocie zjadłam śniadanko
Jaglanka i zielenina

Jaglanka i zielenina

  • Posprzątałam, zmieniłam pościel i ułożyłam zwierzątka 🙂
Pluszaczki

Pluszaczki A.

  • Kiedy wrócił A., przygotował sałatkę:
Pokruszył migdały

Pokruszył migdały

Rozbijanie migdałów na miazgę

Rozbijanie migdałów na miazgę

Dorzucamy żurawinę

Dorzucamy żurawinę

Dorzucamy zielsko i kroimy ogórki

Dorzucamy zielsko i kroimy ogórki

Dokładamy ogórki

Dokładamy ogórki

Dokładamy jakikolwiek sos i mieszamy

Dokładamy sos i mieszamy

Sałatka A.

Sałatka A.

W międzyczasie mama miesza jaglankę i kaszę gryczaną z zeszklonym porem

W międzyczasie mama miesza jaglankę i kaszę gryczaną z zeszklonym porem

Drugie śniadanie gotowe

Drugie śniadanie gotowe

  • Po posiłku A. z dumą zaprezentował okulary i krawat stworzone z okazji setnego dnia w zerówce:
Okulary i krawat są bardzo stylowe

Okulary i krawat są bardzo stylowe

  • Czas na ugotowanie obiadu 🙂
Potrzebujemy: pasternak, ziemniaki, marchew, seler korzeniowy, seler naciowy, imbir, por

Potrzebujemy: pasternak, cebulę, ziemniaki, marchew, seler korzeniowy, seler naciowy, imbir, por

Kroimy w kostkę, plastry, paski i zachwycamy się zapachem i kolorami. Warzywa są piękne.

Kroimy w kostkę, plastry, paski i zachwycamy się zapachem i kolorami. Warzywa są piękne.

Podsmażamy prze chwilę

Podsmażamy prze chwilę i gotujemy z ulubionymi ziołami, przyprawami. Dodajemy jaglankę.

Zupa gotowa

Zupa gotowa

Zupa była bardzo smaczna i pożywna a jednocześnie na tyle lekka, by moje dzieci mogły iść na hip-hop i nie czuć się ociężale.
Po powrocie do domu była kolacja, rozpusta prawdziwa:

Krem z kaszy jaglanej z polewą czekoladową, suszonymi owocami i migdałami.

Krem z kaszy jaglanej z polewą czekoladową, suszonymi owocami i migdałami.

Bardzo smakowita kolacja.

Bardzo smakowita kolacja.

Nie mogę nie wspomnieć o miłej niespodziance, która czekała na mnie skrzynce pocztowej:

Nasionka

Nasionka

Dziękuję Ci bardzo moja droga D. 🙂 Nie mogę się doczekać kwiatków. Piękny walentynkowy prezent.

Lipiec 2012

Lipiec był bardzo pracowity. 18 lipca wsiedliśmy w samolot do Amsterdamu aby jakieś 12 godzin później przesiąść się do samolotu lecącego do Warszawy. Byliśmy okropnie zmęczeni, najpierw pakowanie, potem podróż i zmiana czasu, ale było cudownie. Wielkie emocje i wielka radość zobaczyć rodzinę i znajomych. W Warszawie prowadziliśmy intensywne życie towarzyskie. Przez pierwszy tydzień chodziłam spać między 2 a 3 w nocy. Nie ze wszystkimi udało nam się spotkać, do niektórych się nie mogłam do dzwonić. Nie udało nam się wpaść do Paryża, jak planowaliśmy. To zrobimy następnym razem. Byliśmy za to na żaglach.

Naprawdę super wyjazd, szkoda, że tak rzadko jesteśmy w Polsce, co 3-4 lata. Chcę to zmienić 🙂

Przed wyjazdem uszyłam parę woreczków na bieliznę i skarpetki dla naszej piątki. Nie mam zdjęć woreczków (jeszcze), ale mam zdjęcie z przygotowań do szycia:

Obcykałam dla mojej mamy i siostry nasz ogródek:

Nasze malinki:

Po wylądowaniu w Warszawie dzięki uprzejmości pana kapitana z linii KLM moje dzieci mogły zajrzeć do kokpitu.

Maj 2012

Tegoroczny maj był dość intensywny, ale pozbawiony rutyny.

Mieliśmy w domu mały remoncik. Zostały przeniesione drzwi do garażu. Początkowo mieściły się one w łazience, co niekiedy przyprawiało o palpitacje moich gości. Obecnie do garażu wchodzi się z przedpokoju. Dużo sensowniejsze rozwiązanie. Niestety trzeba było poświęcić wieszak na ubrania.

Julia, w tle nasza dawna ściana z wieszakiem

Ostatnie chwile…

Postęp prac…

Już za chwileczkę, już za momencik…

Nie ma odwrotu…

Dziura, tzn. drzwi 🙂

Zostało malowanie, to musi poczekać 🙂

Innym ważnym wydarzeniem był koncert fortepianowy, w którym wzięły między innymi moje dzieci;

Julia zagrała „”Hedwig’s Theme”, a Domik fragment z „Gwiezdnych Wojen”:

W maju była już ładna pogoda, co w moim mieście nie jest czymś zwykłym, często o tej porze pada deszcz. Korzystaliśmy więc z ładnej aury. Wreszcie pamiętałam, aby zabrać aparat fotograficzny do biblioteki, przed którą zawsze podziwiamy rzeźbę:

Lubię moje miasto, naprawdę. O każdej porze roku, nawet jak leje.

Jestem istotą towarzyską. Czasami mam gości:

Czasami ja jestem czyimś gościem:

Mimo natłoku zajęć staram się nie zapominać o przyjemnościach i staram się zarazić pasją dzieci:

Dzieło Dominika (z pomocą mamy). W podziękowaniu dla lidera skautów za fajny rok.