No i znowu poniedziałek :-)

Witam Was Ludziska

Siedzę przed komputerem z zapchanym nosem i założeniem, że dzisiaj będzie udany dzień. W piątek byłam u mojej pani alergolog, która próbowała mnie przekonać do odczulania (proszę się nie bać, to taka malutka igiełka, mniejsza niż ta do szczepienia na grypę). Wróciłam od niej chora, słowo daję, zawsze po wizycie w jej gabinecie jestem chora. Ponieważ jest jesień, rozpoczęłam produkcję kartek na Boże Narodzenie (a co!). Zaopatrzyłam się w akrylowe farby o metalicznym połysku i zabawa była na całego, a ramach terapii odprężającej kręciłam sobie quillingowe kółeczka – to na śnieżynki. Byliśmy też na pierwszym meczu Dominika. Jego drużyna przegrała sromotnie 4:12. Jemu to wcale nie zepsuło nastroju, bo najważniejsze jest nie zwycięstwo, a dobra zabawa dla każdego. Cieszę się, że piłka nożna mu się podoba, wreszcie może robić to, co w domu zabronione: bieganie i kopanie piłki.

Wiosna nadchodzi

Wiosna nadchodzi i …ja i mój mąż kichamy i mamy katar. Witamy alergię na pyłki 😉
Chcę Wam powiedzieć, że czuję się szczęśliwa. Pewna dziewczynka, o której wiele słyszałam, wygrała z białaczką.  Hurra!!!
Inna sprawa: wykupiliśmy pełne członkowstwo w YMCA. Dzieci są bardzo zajęte (starsze): poniedziałki i środy po południu: lekcje pływania, wtorek i czwartek: karate. Poniedziałek, środa i piątek rano: zajęcia sportowe dla chłopców.